#WielkobukoweWyzwanie2016
Powieść młodzieżowa
Szklany tron jest obecną, marcową lekturą w grupie BookAThonowej. Z początku podchodziłam do tej książki bardzo sceptycznie. Długo zastanawiałam się, czy ją w ogóle warto przeczytać, czy może bezstresowo odpuścić sobie to jedno wyzwanie. Ale potem zobaczyłam to:
(Uwaga to jest naprawdę szalone paplando)
Także nooo... Anitka złego gustu nie ma, więc pożyczyłam od koleżanki
Boże, ta okładka naprawdę jest paskudna.
Ku mojemu zdziwieniu książka już mnie porwała od pierwszych stron. Po ostatnim, dość długim turnee lekturowym, miło było tak po prostu bezstresowo zanurzyć się we wciągającej historii.
Zabójcze początki
Ale nie wyobrażajcie sobie, że było tak różowo od razu. Zaczęło się naprawdę paskudnie. Celaena - główna bohaterka - jest najlepszą zabójczynią w całej Erilei. Tak, zgadza się taka sobie słodka, osiemnastoletnia dzieweczka jest zabójczynią. I wielokrotnie nawet podkreśla się jej fantastyczną, kobiecą delikatność. Król tej magicznej krainy ogłasza turniej na Królewskiego Obrońcę, więc z całego imperium ściąga się największych rozrabiaków, aby walczyli o tytuł. W związku z tym nasza Celaena ma szansę na ucieczkę od ciężkich kopalnianych robót. Przenosi się do szklanego zamku. Piękna, atrakcyjna i adorowana przez dwóch przystojniaków - wydawałoby się nuuuuudaa. Najbardziej jednak intrygowała mnie kwestia jej moralności. Denerwowało mnie to, że z zabójczyni robi się normalną dziewczynę, walczącą o swoje prawa. W sumie do tej pory mnie to zastanawia.
A potem się rozkręciło. Powoli było widać, że ona sama się nad tym zastanawia.
Do tego kapitan Chaol... <3
Chaol jest Kapitanem Gwardii. Dziwi mnie wybór bohaterki. Chaol może jest mrocznym, cichym mężczyzną, ale sama jego obecność w tej książce... rozgrzewała serducho. Dlaczego Celaena zamiast niego wybrała księciunia Doriana (który trochę kojarzył mi z owym fircykiem z Anny Kareniny) ? A ostateczna decyzja bohaterki... ehm... powiem tylko, że jest wykreowana naprawdę nieżyciowo.
Ten świat
Wszystko o wiele bardziej zaczyna się podobać, gdy poznajemy ten fikcyjny świat na tyle, aby się w nim zanurzyć. Świat tajemniczy, pełen magii, znanej, ale także zakazanej, pełen bóstw, znaków, języków, różnych "narodów", grup niespotykanych istot - słowem jest tam wszystko to, co ja prześmiewczo nazywam kolorytem kulturowym. Oczywiście jest to za poważne określenie. Na ten kolorowy świat nakłada się bohaterka, którą już lubicie i jej problemy i tak oto nie wiecie nawet kiedy skończyliście książkę, a chcecie WIĘCEJ.
Na marginesie!
Już niedługo odsłona nowej strony!
Będzie ładnej, bardziej "profesjonalnie" i z większą ilością kanałów! Szykujcie się na otwarcie noszołaciarskiego facebooka i instagrama ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz