czwartek, 1 października 2015
"Drżenie" Maggie Stiefvater
Lubię wilki. Uwodzi mnie ich dzikość, niedostępność i drapieżność. Tym bardziej rajcujące są historie o wilkołakach - ludziach, którzy noszą w sobie wszystkie cechy.
Więc dałam się uwieść tej okładce i opisowi z tyłu...
I dostałam historię poukładanej, bardzo konkretnej w swoich działaniach nastolatki (Grace), która odkrywa w sobie dziwaczne zafascynowanie i tęsknotę za wilkami od czasu wypadku. I... jak pewnie się domyślacie - tak (!) to był atak wilków podczas którego została ugryziona.
Później oczywiście bohaterka wiąże się z jednym z wilkołaków. To ich uczucie było mdłe i przewidywalne. Bohaterka oczywiście ze szkoły średniej, w której oczywiście są szare zaczytane myszki, jak Grace i wielkie gwiazdki z chiuaua w torebkach, jak Isabel, które potem oczywiście mądrzeją.
I stwierdzam, że jest ... po prostu dobra. Jako przedstawicielka najwybredniejszej z ludzkich ras - młodzieży, poczułam się dotknięta informacją, że jest książka stricte młodzieżowa, a to oznacza, że pisarze mają nas za niewybrednych durniów, którzy lubią karmić się tymi samymi schematami byleby była jakaś nadprzyrodzona tajemnica, miłość, przemoc i szczypta seksu...
Niestety... ta przewidywalność była nudna... ale dało się przy tym odpocząć, można by więc rzec, że była KOMFORTOWA.
Gdyby jednak nie było, żadnego "ale" nie nazwałabym jej dobrą książką. Jak dla mnie książka mogłaby być o połowę skrócona, czyli powinna się składać z historii opowiadanej z punktu widzenia Sama (wilkołaka; chłopaka Grace), bo w tych jego wewnętrznych monologach można było znaleźć dużo wartościowych fragmentów. Jego ciągły strach przed bezpowrotną utratą człowieczeństwa, naprawdę mnie poruszał. Dużo refleksji na temat natury ludzkiej i zwierzęcej. Warto zwrócić uwagę na tą autorską koncepcję wilkołaka - gdzie wilkołak to nie jest po prostu człowiek pod wilczą postacią (jak w zmierzchu), ale to jest człowiek, którym zawładnęła zwierzęca natura.
-Czytam.
-Moje jest ważniejsze - Jej palce wciąż gniotły i niszczyły strony. - Po co zawracasz sobie głowę czytaniem tych rzeczy? - Wskazała stos podręczników na biurku obok mojego łóżka. - To nie tym będziesz, gdy dorośniesz. Nie będziesz człowiekiem. Będziesz wilkiem, więc powinieneś się uczyć rzeczy na temat wilków.
- Zamknij się - warknąłem.
- Ale to prawda. Nie będziesz już Samem. Wszystkie te książki to bezwartościowe śmieci. Ty będziesz samcem alfa (...).
Wyrwałem tomik poezji spod jej stopy i wygładziłem.
- Ja będę Samem. Nigdy nie przestanę być Samem.
- Nie będziesz! - Shelby podniosła głos. Zeskoczyła z łóżka i zepchnęła stertę książek na ziemię; tysiące słów rozbiło się o podłogę. - To jest tylko udawanie! Nie będziemy mieli imion, będziemy po prostu wilkami!
- Zamknij się! - wykrzyknąłem.
Nadanie głębszego sensu egzystencji wilkołaka nadało powieści jakąś wartość i uratowało ją przed... moim kompletnym zniesmaczeniem.
Język i styl pozostawiał wiele do życzenia...
A może ja już jestem po prostu za stara na takie książki?
Cóż, poszukiwania idealnej powieści o wilkołakach nadal trwa. Może macie jakieś tropy?
Ej, ale ja jestem jeszcze dzieckiem.
To przerażające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz